logowanie rejestracja

Zaloguj się na swoje konto

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Utwórz konto

Pola wymagane są oznaczone gwiazdką (*).
Nazwa *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Powtórz hasło *
E-mail *
Powtórz e-mail *
Captcha *

partnerzy portalu

reklama reklama
Hodowla przynosi zyski gdy dba się o zdrowie kurcząt fot. © buhanovskiy - Fotolia.com

Hodowla przynosi zyski gdy dba się o zdrowie kurcząt

Napisał  Lut 14, 2018

Adrian Wnukowski z woj. łódzkiego rozpoczynał swoją przygodę z drobiem po 2000 roku.

Wtedy zaczynał od 10 tys. sztuk brojlera by po prawie 10 latach dojść dzisiaj do stanu ponad 50 tys. sztuk kurczaków ras: Cobb 500 i Ross 308.

Hodowca gospodaruje na 15 ha ziemi własnej i kilku hektarach dzierżaw. Uprawia głównie zboża: jęczmień, pszenicę, owies oraz pszenżyto i kukurydzę. Głównie z powodu słabej jakości gleb – IV i V klasa oraz dużego niedoboru wody najczęściej osiągane plony zbóż wynoszą od 4 do 5 t/ha.

– W 2003 roku postawiłem pierwszy nowy kurnik o powierzchni 1,200 m2, a w 2010 roku następny mniejszy o powierzchni 700 m2 – opowiada hodowca. Obecnie nawet tak duża powierzchnia przeznaczana na tucz kurcząt nie daje żadnych gwarancji uzyskania dobrych profitów z hodowli. W roku mamy od 5 do 6 cykli tuczu. Średni okres tuczu wynosi około 42 dni.

– Koszty generują także upadki ptaków, których na szczęście ilość nie jest zbyt duża. W moim gospodarstwie upadki ptaków nie przekraczają 3% ilości sztuk tuczonych podczas jednego rzutu. To skutek ciągłego nadzoru nad stadem, zarówno w czasie bezpośrednio po dostawie piskląt do gospodarstwa jak i w następnych tygodniach tuczu. Z

– Zwracam baczną uwagę na profilaktykę chorób, które powodują przeważnie największe upadki kurcząt. W razie zwiększenia się dziennych upadków z kilkunastu do kilkudziesięciu sztuk w jednym stadzie natychmiast wkraczamy z profilaktycznym leczeniem. Średni koszt podanych szczepionek wynosi nawet kilka tysięcy złotych i są to koszty stałe. Poza tym dochodzą koszty leczenia antybiotykami oraz witaminy i substancje mineralne.

– Kurczaki dostarczam do ubojni drobiu w okolicy. Z tym zakładem mam umowę, że w mojej fermie może być tylko do 7 % upadków kurczaków. Powyżej tej normy muszę przedstawić zaświadczenie od weterynarza o stanie zdrowotnym stada. W mojej hodowli staram się by nie było przypadków ani kokcydiozy, mykoplazmozy czy kolibakteriozy. Moje kurniki są dogrzane i doskonale przewentylowane, a ściany i ściółka są całkowicie suche, więc nie obawiam się kokcydiozy.

– W mojej praktyce zdarzyło się, że kilkukrotnie moje ptaki zaatakowała kolibakterioza. Pojawiła się w ściółce, wodzie i paszy bakteria E. coli. Kurczaki zaatakowane przez bakterię wykazywały utratę apetytu, osowienie, biegunki, zahamowanie wzrostu, niedokrwistość i utrudnione poruszanie się. Chore ptaki leczyłem antybiotykami.

– To było dla mnie bardzo pożyteczne doświadczenie. I w tym przypadku schorzenie wywołane było brakiem dostatecznego dozoru nad czystością w kurnikach. Od tej pory zapobiegam kolibakteriozie poprzez odpowiednie żywienie i częstą bieżącą dezynfekcję. W przypadku takiej choroby koszty leczenia w jednym cyklu wahają się od 8 do nawet 14 tys. zł, a cykli w roku jest sześć. Widać jak kosztowny może być brak dbałości o zdrowie kurcząt oraz przesadne oszczędności na paszach – podkreśla hodowca.

Jak zauważa hodowca:

– Dla dobrego zdrowia i efektywności kurcząt podstawową rzeczą jest podawanie ptakom paszy bardzo dobrej jakości. W poprzednich latach i w 2017 roku przed żniwami korzystałem z bardzo dobrej jakości paszy gotowej przygotowanej dla mnie przez firmę z Łęczycy. Wiem, że w ofercie tej firmy są różnorodne produkty takie jak linie paszowe dla brojlerów, które pozwalają na dodatek własnej pszenicy w ilości do 33% w paszy, co pozwala na obniżenie kosztów paszy bez jednoczesnego pogorszenia wyników hodowli.

– Jednak dzisiaj wytwarzam paszę sam z takich składników jak pszenica, owies, jęczmień oraz kukurydza. Jednak poszczególne składniki mieszanki paszowej z dnia na dzień stają się coraz droższe. Ten systematyczny wzrost ceny paszy sprawia, że przy tygodniowym dużym zużyciu taka produkcja własnej paszy może nawet wkrótce okazać się nieopłacalna.

– Zwracam duża uwagę na to by podawać kurczakom drobną śrutę pszenną. Staram się by skład procentowy mojej paszy wyglądał następująco: woda - 15%, białko mniej więcej 10% , węglowodany - 68%, błonnik blisko 2%, tłuszcze do 2% i sole mineralne około 2% paszy. Podstawową sprawą jest także dokładne i równomierne wymieszanie składników paszy. Wówczas całe stado będzie skarmiana paszą o jednorodnych parametrach.

– Dzisiaj by hodowla drobiu była opłacalna musi opierać się na dobrej jakości i wadze wyhodowanych ptaków – wyjaśnia Adrian Wnukowski. Gotowe do sprzedaży i wyhodowane i przeze mnie ptaki muszą być zdrowe oraz mieć średnią wagę około 2,5 kg. Taka waga uzyskana w końcowej fazie tuczu gwarantuje uzyskanie ceny, która zapewnia pokrycie kosztów oraz czasami niewielki zysk. 

Hodowca nie planuje żadnych nowych inwestycji w budynki gospodarcze.

Hodowca planował rozbudowę hodowli jednak na skutek wahań cen oraz coraz słabszej opłacalności hodowli zrezygnował z powiększenia gospodarstwa.

– Zamierzałem budowę nowego kurnika o powierzchni 1800 m2. Czekałem już na pozwolenia środowiskowe, ale wobec stale rosnących kosztów i zmniejszających się zysków z produkcji postanowiłem zaniechać idącej w miliony złotych inwestycji – wyjaśnia hodowca.

– W sytuacji gdy pracuje się właściwie na pokrycie kosztów, a zysk jest symboliczny nie ma pieniędzy na inwestycje w gospodarstwie. Utrzymuję hodowlę, bo to jedyne nasze źródło utrzymania. Łatwo jest coś unicestwić, a trudno odbudować - podsumowuje hodowca.

(rzw) Tomasz Kodłubański

reklama reklama reklama reklama

Ogłoszenia