Wydrukuj tę stronę
1/2

Swojskie wędliny prosto z bagażnika Seicento

Napisał  Wrz 29, 2020

„Świeżutkie, pachnące, prosto z wędzarni wędlinki - kto pierwszy ten lepszy”. W taki sposób małżeństwo z Pisza reklamowało własne wyroby. Brzmi jak żart, bo w rzeczywistości wędliny były stare i popsute, produkowane bez zezwoleń, z mięsa niewiadomego pochodzenia, przechowywane w bagażniku samochodu.

Małżeństwo swoje wyroby oferowało na lokalnym portalu internetowym oraz sprzedawało na targowisku w Ełku (warmińsko-mazurskie). Kiełbasy, szynki, wędzony schab, baleron i polędwiczki były produkowane, sprzedawane i transportowane w warunkach daleko odbiegających od normy. Pojawiało się coraz więcej skarg od niezadowolonych klientów, że wędliny są stare i nieprzyjemnie pachną.

Jeden z kupujących skierował sprawę do Powiatowej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej w Piszu. Następnie trafiła ona do Powiatowego Lekarza Weterynarii w Piszu, który złożył na policji zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez małżeństwo z Pisza.

Stoisko małżeństwa zostało skontrolowane przez pracowników Powiatowej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej w Ełku oraz policjantów. Przeprowadzona kontrola wykazała wiele nieprawidłowości. Sprzedawcy nie posiadali stosownych dokumentów i zezwoleń w zakresie wprowadzania do obrotu żywności pochodzenia zwierzęcego.

Produkty przechowywane były w niewłaściwych warunkach. Przy temperaturze powietrza dochodzącej do blisko 30 stopni wyroby te leżały w bagażniku Seicento, gdzie były przykryte kocem. Sprzedający nie posiadali żadnej chłodni. Nie spełniali także wymogów sanitarnych i higienicznych. Produkowane przez nich wyroby z mięsa niewiadomego pochodzenia stanowiły potencjalne zagrożenie dla zdrowia i życia konsumentów.

(rpf) jp / Źródło: KWP Olsztyn