Co usłyszeli przedstawiciele branż hodowlanych na spotkaniu z prezydentem fot. Paweł Pąk

Co usłyszeli przedstawiciele branż hodowlanych na spotkaniu z prezydentem

Napisał  Paź 01, 2020

Przedstawiciele branż hodowlanych zostali zaproszeni przez prezydenta Andrzeja Dudę na rozmowę w sprawie nowelizowanej ustawy o ochronie zwierząt. O tym, co usłyszeli, mówi Piotr Lisiecki, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

Rozmowy prezydenta z przedstawicielami środowisk rolniczych trwały 1,5 godziny. Jak mówił Piotr Lisiecki, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz na antenie Mediów Narodowych, „mieliśmy przygotowaną przez kolegów z Krajowej Rady Drobiarskiej i od przedstawicieli rynku wołowego prezentację, więc na telebimie przedstawiliśmy twarde dane. Potem każdy z nas – było nas 11 osób – miał okazję krótko zabrać głos i dodać swoje argumenty. Zostaliśmy wysłuchani. Myślę, że argumenty, które poruszamy w zakresie ekonomii, ale również i czynnika społecznego są jak najbardziej przekonywujące, co też pan prezydent podsumował „trafiają do mnie panów argumenty”.

Niestety, jak podkreślił Piotr Lisiecki, „to była ostatnia dobra wiadomość jaką miał dla nas pan prezydent. Bo choć wydaje się, że przekonaliśmy prezydenta do naszych racji, to jednak umocowanie głowy państwa w systemie prawnym jest takie, że nie ma on zbyt wielu narzędzi żeby tę nieszczęsną ustawę o ochronie zwierząt zablokować”. Oczywiście istnieje możliwość veta prezydenckiego, a także odesłanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, jednak jak powiedział prezydent Andrzej Duda, za tą ustawą w trzecim czytaniu w Sejmie głosowało ponad 350 posłów, co oznacza, że veto prezydenckie dość łatwo zostanie obalone. „Pan prezydent dał nam do zrozumienia, że to słabe rozwiązanie wizerunkowe dla prezydenta, kiedy jego veto jest podważane” dodał prezes Lisiecki.

Natomiast w przypadku odesłania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego jest bardzo prawdopodobne, że Trybunał w nowym składzie szybko uzna ustawę za poprawną. Wówczas prezydent nie będzie miał już wyboru i będzie musiał ją podpisać. Podczas rozmowy prezydent zasugerował rolnikom zdecydowane protesty na ulicach – w tej chwili presja rolników na zapobieżenie tej ustawy jest za mała.

Prezydent podzielił się też ze swoimi rozmówcami „zasłyszanymi przeciekami”, że zapisana w ustawie możliwość wchodzenia do gospodarstw albo do domów prywatnych w poszukiwaniu dręczonych zwierząt przez osoby zupełnie postronne raczej się nie utrzyma. „Natomiast złą wiadomość ma pan prezydent dla hodowców zwierząt futerkowych, bo wydaje się, że tu już nie ma żadnej nadziei. Tak gigantyczna jest większość sejmowa, która za tym się opowiada, że prawdopodobnie jest to nie do uratowania. Pan prezydent również czarno widzi możliwość zachowania uboju religijnego” - dodał Piotr Lisiecki.

Wygląda więc na to, że polscy hodowcy nie mogą liczyć w tej sprawie na prezydenta, który – jak zapewnia – ma dobre chęci i dobrze życzy rolnikom, ale jednocześnie ma związane ręce.

(rpf) jp / Źródło: Media Narodowe

Skomentuj

reklama reklama

Ogłoszenia