10.1°C

partnerzy:

reklama
Powiatowy Lekarz Weterynarii w Gorzowie Wlkp. otrzymał zawiadomienie o ponownym, swobodnym przemieszczaniu się bydła na terenie gminy Deszczno. Przeprowadzona przez Inspekcję Weterynaryjną urzędowa kontrola potwierdziła rozproszenie się w okolicach miejscowości Borek w gminie Deszczno pozostawionych bez opieki zwierząt.
Do czasu uzyskania wyników badań stado dzikich krów z Deszczna powinno pozostać w miejscu aktualnego przebywania w ścisłej izolacji od innych zwierząt – informuje Rada Sanitarno-Epizootyczna.
Wygląda na to, że mamy szczęśliwe zakończenie sprawy dzikiego stada krów z Deszczna, nad którym jeszcze wczoraj wisiało widmo rychłej śmierci. Decyzją ministra rolnictwa zwierzęta zostaną odizolowane w jednym z państwowych gospodarstw i zbadane.
Po tym, jak we wtorek Główny Lekarz Weterynarii podał informację o konieczności zabicia dzikiego stada krów z Deszczna, w sprawę zaangażował się Prezydent Andrzej Duda, organizacje broniące praw zwierząt oraz zwykli ludzie nie zgadzający się – jak mówią – na takie barbarzyństwo.
Jak poinformował Główny Lekarz Weterynarii, po dokonaniu analizy uwarunkowań prawnych i epizootycznych dotyczących stada krów z gminy Deszczno w powiecie gorzowskim, w sprawie nie występują merytoryczne przesłanki uzasadniające zwrócenie się do terenowych organów Inspekcji Weterynaryjnej w celu rozważenia zmiany podjętych dotychczas rozstrzygnięć.
Sprawa jest skomplikowana i wymaga wielowątkowej analizy – poinformował Główny Lekarz Weterynarii. Dlatego obecnie zwierzęta przebywają opieką organizacji społecznych oraz wójta gminy Deszczno.
Stado około 130 krów, chodzących bezpańsko po polach i łąkach, to problem, który od kilku lat trapi mieszkańców Ciecierzyc w gminie Deszczno (województwo lubuskie).
reklama reklama

RSS Module